“Szarańcza” Gabriel Garcia Marquez


To się nawet dobrze czytało i szybko, jeden wieczór i wąchałem tył książki. To oczywiście gruba niedokładność w moim przekazie, bo przecież czytałem ebooka a nie “żywą” książkę, ebooki mają taki zwyczaj, że zazwyczaj nie pachną. Przeczytałem i prawdę pisząc pojęcia nie mam o czym ta książka. Ojciec, córka ojca i syn córki prowadzą relację narrację, o gościu co to się pojawił u nich w domku nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co. Sam bohater wypowiada w książce wszystkiego z pięć zdań, które oczywiście niczego nie wyjaśniają, nie dowiemy się nawet kto współpracował z Indianką przy produkcji jej dziecka. Gość mieszka u narratorów osiem lat, potem się wyprowadza i po trzech latach umiera. Trójca narratorów, już przy zwłokach, a przed pogrzebem wspomina jak to było i oczywiście nic z tych wspomnień nie wynika. To w zasadzie tyle. Wygląda na to, że Marquez miał umowę z wydawcą, musiał coś napisać i napisał. Jestem zdziwiony, że to się tak dobrze czyta, a przecież się czyta pysznie, smakując zdanie po zdaniu. Ma gość pióro!


Komentarze |0|


* ksywa (wymagana)
@ * email (wymagany)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


*) Wymagane pola są oznaczone gwiazdką
**) Możesz użyć niektórych