“Okruchy dnia”, Kazuo Ishiguro


To co jest piękne w tej książce, to język jakim jest napisana. Tłumacz dał radę i czyta się Noblistę smakując każde zdanie. Najsłynniejsza z pozycji zzangliczałego Japończyka. Nie przeczytałem tego duszkiem, odpoczywaliśmy od siebie, ja i książka, niemniej zawsze z olbrzymią przyjemnością powracałem do wspomnień zestarzałego już kamerdynera, który zatraciwszy się w pracy, przegapił miłość swojego życia. Zrobiło mi się smutno, gdy czytnik pokazał mi, że to już sto procent i żadnego zdania już więcej nie ma. Polubiłem, zaprzyjaźniłem się i będę tęsknił. Może potrzeba mi dla otuchy sięgnąć po inne książki Noblisty, tylko czy dotrzymają poziomu kamerdynera? Nie dowiem się, jak nie poczytam.


Komentarze |0|


* ksywa (wymagana)
@ * email (wymagany)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


*) Wymagane pola są oznaczone gwiazdką
**) Możesz użyć niektórych