“Żeby nie było śladów”, Cezary Łazarewicz.


Przeczytałem jednym tchem. Nie wiedziałem, że tego typu literatura może być aż tak porywająca. Długo czekałem z zakupem tej książki, czekałem, aż zejdzie z ceny. Nie schodziła, pewnie przeszkadzały jej w tym co i rusz zdobywane nagrody i chwalebne recenzje. Zrozumiałem, że mojej ulubionej ceny się nie doczekam. Płacę słono tylko za autorów, których kocham, Łazarewicz nie był na liście. Gdy jednak dotarło do mnie, że nie ma co liczyć na zniżkę, odżałowałem stosowną kwotę i książkę zakupiłem. To mocna rzecz, zwłaszcza dla ludzi, równolatków Grzesia Przemyka, czy to troszkę młodszych, czy deczko starszych. To pokolenie, które jeśli nie było prześladowane przez władzę celowo, to z pewnością prześladowań doświadczyło, najczęściej na własnej skórze. Skóra cierpnie, nóż się w kieszeni sam otwiera, nienawiść do bydlaków, ergo aparatu władzy wzrasta z każdą przeczytaną stroną. Są emocje, literatura wciąga, to trzeba czytać! Podsumowując, ale już nie książkę, tylko emocje, które we mnie wywołała. Nie jestem zwolennikiem obecnej władzy, wprost przeciwnie. Ale nie widzę powodu, dla którego kaci mają być sytuowani lepiej od swoich ofiar. Nie widzę powodu by bandyci mieli wciąż się tytułować generałami. Wiara nakazuje mi zaniechać zemsty, mało, mam kochać moich wrogów, hmmm, dam radę, ale naprawdę nie widzę powodu, by towarzysze mieli do dyspozycji większe środki niż najniższe emerytury w kraju. Niechże sobie oprawcy żyją w spokoju, mimo to mam poczucie, że za pracę, którą wykonali, te mizerne polskie emeryturki to i tak o wiele za duża gratyfikacja będzie. I tylko mi żal, że do tych spasionych na polskiej niedoli ryjów dobrał się PIS, a nie poprzednicy. Powiedzieć, że to może dawać do myślenia, to nic nie powiedzieć. Książkę przeczytać warto!


Komentarze |0|


* ksywa (wymagana)
@ * email (wymagany)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


*) Wymagane pola są oznaczone gwiazdką
**) Możesz użyć niektórych