“Dwanaście srok za ogon”, Stanisław Łubieński.


Do sięgnięcia po tę książkę zachęciły mnie jej fragmenty drukowane w Tygodniku Powszechnym. Styl tych fragmentów, lekkość pióra i spojrzenie na ptaki okiem ornitologa pasjonaty obiecywały, że będzie to lektura pożyteczna i przyjemna. Moje doświadczenia z ptakami ograniczały się do tego, że stworzenia te kilka razy do roku na mnie srały. Rodzina, czyli dobrze poinformowana grupka twierdzi, że zdarzenia te miewają miejsce kilkanaście razy w roku. Ptaki w moim życiu odpowiadają za brak wizji lub fonii, czasami obydwu równocześnie, w moim telewizorze, to wtedy gdy usadowią swe dupska na mojej antenie satelitarnej. No i jeszcze można dorzucić doświadczenia talerzowe, czyli kulinarne. Jak widać miłośnikiem ptaków nie jestem, ale jakimś wrogiem również nie. Ciekawy zakupiłem sobie ebooka. Nie spodziewałem się, że można o ptakach tak pisać. To się czyta jednym tchem. Po prostu rewelacja. Dużo przychylniej teraz spoglądam na naszych braci mniejszych latających, nawet jak na mnie srają. Jednocześnie zdumiewa mnie i napawa grozą, co potrafi uczynić człowiek tym stworzeniom. Wybić, zlikwidować całe gatunki. To straszne i dobrze wiedzieć jacy jesteśmy. Nie wiem czy potrafię pocieszyć się tym, że ja tylko z anteny je ganiam, zamontowałem też grubą żyłkę na parapecie, to po to by mi ptactwo nie srało na parapety niżej. Żaden ptak krzywdy od tej żyłki nie ucierpi, jest jej w rzędach kilka jakieś 1,5cm nad parapetem. Przeszkoda jest skuteczna, ptaki się nie kaleczą, parapety mam czyste, a mogłem przecież wbić gwoździe, rozwiesić cienkie lub kolczaste druty. Nie zrobiłem tego, tylko czy to jest jakieś pocieszenie? Szczerze polecam lekturę tej książki. Naprawdę warto przeczytać!


Komentarze |0|


* ksywa (wymagana)
@ * email (wymagany)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


*) Wymagane pola są oznaczone gwiazdką
**) Możesz użyć niektórych