“Król”, Szczepan Twardoch.


Rzekłbym, że to błyskotliwa opowieść o menelach półświatka, bezwzględnych mordercach i tak jest, ale to również opowieść o końcu kraju, który jeszcze nie dorósł, nie okrzepł a elity tak naprawdę nie różnią się od kryminalnych meneli, no może tym, że jedzą kawior. Czy coś mi to przypomina? Jako żywo, gdyby autor nie wrzucił czytelnika do jasno określonych ram czasowych, byłoby to o dzisiaj opowiadanie. Świetna rzecz, czyta się łatwo i nie wyczekuje na przerwę. Przeczytałem w dwa dni, na jednym oddechu. I moim skromnym zdaniem było naprawdę warto! Polecam.


Komentarze |0|


* ksywa (wymagana)
@ * email (wymagany)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


*) Wymagane pola są oznaczone gwiazdką
**) Możesz użyć niektórych